|
Wpisał Administrator
|
|
Środa, 29. Kwiecień 2009 21:36 |
|
W dobie gier komputerowych i odmóżdżania dzieci i młodzieży, nazwy stolic państw europejskich nie są zapamiętywane. Po co męczyć mózg, jeszcze się przegrzeje. Łatwo strawna papka serwowana w grach oraz komercyjnych telewizjach - na czele z super kiczowatym TVN, to pokarm duchowy dla roboli (nie mylić z prawdziwymi i myślącymi robotnikami)i michniko-inteligencji. To ostatnie sformuowanie zarezerwowane jest dla bardzo dużej części ludzi przyjmującej za własne myśli, to co poda im Gazeta Wyborcza. Przetrawione, przeżute, wystarczy tylko zaakceptować jako własne. I o to chodzi o wyprodukowanie Orwelowskiego społeczeństwa, głupawego, ale wiernego zasadom guru. Wracając zaś do stolic - droga młodzieży - jakiego państwa stolicą jest Oslo? Wiecie, chwała Wam, możecie po skończeniu Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu w Burakowie lub Liżyzadku zaliczyć się do "jentelygencji" i wyruszyć do Oslo, aby myć tam gary lub jeżeli macie kurs spawacza (to niestety może wykraczać poza wasz poziom michnigencji) zarabiać szmal. Zgodnie z cywilizacyjnymi normami, może będziecie traktowani nawet jak ludzie. No, bez przesady, nie jak krajowcy, ale coś pomiędzy bydłem z obory, a zwierzakami domowymi. Nawet pozwolą wam się czasami umyć. Wdzięczność wasza nie będzie miała granic - jacy to pracodawcy są łaskawi. Słyszałem nawet o przypadku, że tubylcy zaprosili kogoś na obiad i wspólnie z nim go zjedli. Na wstępie oczywiście pouczyli, że zastawa kosztowała tyle, a tyle i należy uważać aby jej nie zbić. A mięso należy kroić podanym nożem. Rodacy nie musieli nawet chłeptać zupy, podano łyżki. Gospodarze łaskawie bawili rozmową - ile białych niedźwiedzi chodzi u nas po ulicach i czy często wybuchają pożary w chałupach krytych słomą. Ogólnie było więc niezwykle sympatycznie i kulturalnie.
|
|
LAST_UPDATED2 |