|
Ekonomia na codzień
|
|
Wpisał Administrator
|
|
Poniedziałek, 10. Sierpień 2009 12:21 |
|
W dobie kryzysu gospodarczego dla przeciętnego rodaka najważniejszą rzeczą jest stałe zatrudnienie. Gdy takowego nie ma, to wyjściem jest czasowe. Na przykład praca dodatkowa w markecie budowlanym. Poniżej podaję przykład, jak firmy radzą sobie z konkurencją. Nie jest niczym nowym stwierdzenie, że aby utrzymać się na rynku - czy to w produkcji, czy w usługach, szczególnie budowlanych - trzeba sięgać po coraz nowe metody zarządzania i usprawniania procesów zarządzania firmą. Po 1989 roku uczymy się na nowo jak sobie radzić w gospodarce wolnorynkowej, gdzie nie ma sentymentów, a zimny rachunek ekonomiczny. Wprawdzie jest wiele krajów, które popierają własne firmy (nawet w EU) robiąc to w sposób bardziej lub mniej wysublimowany. U nas balcerowiczowska teoria zwyciężyła i rodzimym firmom, (nawet rodzime agencje mają problemy z zachodnimi quasi monopolistami) raczej podkłada się nogę, niż wspiera. Głową muru jednak nie przebijemy i musimy się do tego dostosować. Jednym z narzędzi do wspomagania procesów produkcyjnych jest expediting, szereg działań, począwszy od planowania, zaopatrzenia, poprzez sam proces produkcji i zarządzania obiegiem dokumentów, aż po wysyłkę do końcowego odbiorcy. Pozornie jest to nic nowego i kierownictwo każdego zakładu powinno stosować elementy expeditingu w swoich firmach. tak się jednak nie dzieje. W praktyce expeditingiem zajmują się firmy zewnętrze, także te zatrudniające pracowników dorywczych), które oprócz świeżego spojrzenia, mają duże doświadczenie w wykrywaniu nieprawidłowości i wąskich gardeł. Gorąco polecam zaznajomienie się z tym zagadnieniem przez szefów fim chcących być dalej szefami.
|
|
LAST_UPDATED2 |